SEN
Miałam dzisiaj dziwny sen. Nie wiem z czym go należy wiązać. Śniły mi się wysokie, strome schody, ja chciałam na nie wejść, ale nie mogłam. Coś mnie blokowało. Miały one zaprowadzić mnie w miejsce spotkania z moją mamą, ale coś mnie z nich spychało. Nie umiem powiedzieć co to za siła, ale próbowałam wielokrotnie i nie udawało mi się. W końcu odpuściłam i poszłam okrężną drogą, bo wiedziałam, że muszę się z nią spotkać. Szłam długo dłużej niż po tych schodach. Miałam dużo kilometrów do przebycia, bo dookoła tych schodów był ogród za wysokim płotem. Stary i zaniedbany, od lat nikt tamtędy nie przechodził. Zawsze korzystaliśmy ze stromych schodów, a dzisiaj nie byłam w stanie ich pokonać. Nie mogłam przejść przez chaszcze rosnące tam. Musiałam ciągle zbaczać z drogi. Wreszcie udało mi się dotrzeć na miejsce. Mama czekała na mnie z niecierpliwością myślała już, że coś mi się stało. Przyszedł na mój stary adres zamieszkania list adresowany do mnie. Dawno nie używałam tego adresu więc się zdziwiłam co to może być. Byłam strasznie ciekawa. Nic nie przychodziło mi do głowy. Nie pozostało mi nic innego jak go otworzyć. Okazało się, że moja koleżanka ze szkolnej ławki wyjechała z mężem za granicę i przysłała mi zaproszenie na chrzciny ich dziecka, a zarazem poprosili mnie żebym była matką chrzestną ich córeczki. Wysokie schody w moim śnie nie przyniosły mi złych wieści.
